Szczerze? Stresuję się jak potoczy się moja przygoda z tym blogiem. Cóż, co ma być to będzie, a Wam tymczasem życzę miłego czytania! :)
***
Już od bardzo dawna obiecywałem samemu sobie, że zacznę ćwiczyć jak panować nad swoimi nerwami, ale jak dotąd nie znalazłem dobrego momentu aby zacząć...może jednak powinienem był.
- Yaaaaaaaa! Jung Daehyun! - mój głos rozniósł się echem po całym dormie. Jednakże wzywana osoba nie raczyła odpowiedzieć ani słowem, nie mówiąc już o podniesieniu swojego leniwego tyłka z kanapy.
- Yaaaaaaaa! Daehyun!! - krzyczałem przemierzając korytarz - Ile razy można mu powtarzać?!
Nigdy nie należałem do spokojnych osób, wręcz przeciwnie. Ciągle rozpierała mnie energia, wszędzie było mnie pełno. Zawsze lubiłem żartować z przyjaciółmi, którzy nadali mi miano grupowego komika, lubiłem to.
Z impetem otworzyłem kuchenne drzwi i wparowałem do środka. To właśnie tu najczęściej można było spotkać tego obżartucha i lenia. W tym momencie siedział tuż obok otwartego na oścież okna, jedną ręką opierał się o parapet, w drugiej trzymał kanapkę, natomiast na głowie znajdowały się sporej wielkości słuchawki z pewnością tłumiące z dużym powodzeniem wszystkie moje okrzyki furii. Bez zbędnych czułości zsunąłem słuchawki z jego uszu i już nabrałem powietrza w płuca...
- O! Heeej, już wróciłeś? - w głosie było słychać autentyczne zdziwienie - No w sumie to ten...pożyczyłem na chwile twoje słuchawki, bo moich nigdzie nie było - zawiesił na chwile głos, po czym energicznie dodał - ale nie gniewasz się, no nie? - wyszczerzył się zadziwiająco niewinnie jak na 20-letniego mężczyznę.
- Ummm... - na chwilę straciłem rezon z powodu tego uroczego widoku - Ekhem...Po pierwsze... - starałem się zachować spokój - ...gdybyś od czasu do czasu posprzątał to byś wiedział, dwa... - musiałem wziąć głębszy oddech - ...ile razy ci mówiłem, że masz nie brać moich rzeczy bez pozwolenia? Hmm?! - ostatnie słowa wymówiłem przez zaciśnięte zęby.
- Oj to nie jest koniec świata. Nic się przecież nie stało~
Czy kiedyś byłem bardziej wyrozumiały? Sam nie wiem, chyba nie, to nie pasuje do mojego charakteru...ale kiedy słucham tego żałosnego wycia szatyna, coś we mnie pękało i łagodniałem, tak po prostu...dziwne.
ChaeWon! ~
OdpowiedzUsuńGdzie pierwszy rozdział, co?
Nie obijaj się tak, do roboty! ^^ Czekam na to DaeJae długo, dodaj już coś!
Hwaiting ~